POTĘGA HUMANITARNA
(Amatorskie spostrzeżenia)

Późny wieczór ostatniego dnia lutego 1986 roku. Piątek. Z kina Grand przy Sveavägen 45 w centrum Sztokholmu wychodzą widzowie po obejrzeniu szwedzkiej komedii pod tytułem „Bracia Mozart”. Niewielki tłumek szybko rozchodzi się na wszystkie strony.

Ulicą, przy której znajduje się kino, w stronę cmentarza Adolf Fredriks kyrkogård idzie jedna z par. Wymieniają między sobą uwagi na temat obejrzanego filmu. Idą spokojnym spacerowym krokiem. Nie spieszy się im. Po minięciu cmentarza przy skrzyżowaniu z ulicą Adolf Fredriks kyrkogata przechodzą na drugą stronę. Powoli zbliżają się do skrzyżowania Sveavägen z Tunnelgatan.

Zbliża się godzina dwudziesta trzecia dwadzieścia jeden. Nagle rozlega się huk wystrzału rewolwerowego. Kula trafia idącego z kobietą mężczyznę w plecy. Kobieta odwraca się instynktownie do tyłu, w stronę skąd usłyszała strzał.

W tym momencie druga kula o włos mija jej plecy pozostawiając na łopatce niewielkie zadrapanie. Jej mąż pada na ziemię. Nachyla się nad nim. Krzykiem nawołuje pomocy na pustej ulicy. Widzi oddalającego się szybko wysokiego mężczyznę.

Kilka minut po północy pierwszego marca 1986 roku, w szpitalu Sabbatsberg stwierdzono śmierć Premiera Szwecji Olafa Palme. Jego żona nie odniosła żadnych obrażeń fizycznych. Znajduję się w silnym szoku.

Śledztwo prowadzone w sprawie morderstwa Premiera już od pierwszych minut prowadzone jest w sposób skandaliczny. Policja wykazała się kolosalnym brakiem profesjonalizmu. Dość powiedzieć, że nawet nie zabezpieczono miejsca zbrodni. Technicy policyjni zaczęli przeszukiwać to miejsce dopiero następnego dnia rano. Robili to wśród sporej ilości zgromadzonych ludzi.

Nie policja, tylko jeden z przypadkowych gapiów znalazł na trotuarze kulę, która nie trafiła Lizbeth Palme. To mówi samo za siebie.

Skandali związanych z tym morderstwem i śledztwem w tej sprawie było bardzo dużo. Wystarczy wymienić choćby to, że Premier, mimo pewnych sygnałów o groźbie zamachu na jego życie, płynących ze strony służb kilku państw nie posiadał ochrony osobistej. Nie życzył sobie tego.

Ogromny „humanizm” Państwa szwedzkiego wyrażał się między innymi dużym respektem w stosunku do woli obywateli, którzy nie życzą sobie być pilnowani. Nawet jeśli ten obywatel jest Premierem. Żadne inne cywilizowane państwo nie jest tak humanitarne.

Siedemnaście lat później takie samo zaniedbanie, czy jak kto woli respekt wobec prywatności, czyli absolutny brak ochrony osobistej, przyczyniło się do śmierci szwedzkiej Minister Spraw Zagranicznych Anny Lindh.

W środę dziesiątego września o godzinie szesnastej, 2003 roku w samym centrum Sztokholmu, w jednym z największych domów towarowych, pełnym kupujących, została zaatakowana nożem przez zamachowca. Zmarła następnego dnia.

Co sprawiło, że nie wyciągnięto żadnych wniosków po morderstwie Olofa Palme? Czy jest jakieś cywilizowane państwo, w Europie które pozwoliłoby sobie na takie lekceważenie życia najważniejszych osób w Państwie?

A może to nie lekceważenie i nie nieudolność odpowiedzialnych za ich bezpieczeństwo służb? I nie chodzi tu o teorie spiskowe mówiące o zamachach inspirowanych wewnątrz kraju w służbach czy poza nimi. Chodzi o szwedzką mentalność i tradycję.

Trzydzieści cztery lata temu w dniu morderstwa Olofa Palme skończyła się w Szwecji pewna Epoka. Nie wszyscy w Szwecji byli w stanie przyjąć to do wiadomości.

Była to umowna Epoka spokoju i dobrobytu. Epoka, w której nie do pomyślenia były zabójstwa na ulicach miast. Zabójstwa Polityków według wyobrażeń zwykłych obywateli zdarzały się tylko w innych krajach.

Epoka która właśnie się skończyła, mówiąc w wielkim skrócie, rozpoczęła się, kiedy to Szwecja, biedny kraj na skraju Europy, ciężką pracą swoich mieszkańców na początku XX tego wieku, mozolnie wydobywała się z biedy, po tym jak w latach 1851 – 1930 półtora miliona Szwedów wyjechało z kraju za chlebem, głównie do Ameryki.

W dwudziesty wiek Szwecja wchodzi jako biedne, ale nowoczesne liberalne państwo. W 1905 roku od Szwecji odłącza się Norwegia. Kraj zaczyna się uprzemysławiać.

Zawierucha Pierwszej Wojny Światowej szczęśliwie ominęła Szwecję, która ogłosiła się neutralnym krajem. Neutralność w czasie Drugiej Wojny Światowej jest w zasadzie tylko formalna. W rzeczywistości Szwedzi świadomi swojej słabości militarnej wynikającej z nieprzygotowania do wojny oraz świadomi potęgi Niemiec, idą na ciche ustępstwa. Wiedzą jak szybko Hitler rozprawił się z sąsiednią Norwegią.

Polityka ustępstw wobec silniejszych daje owoce. Zarabiają duże pieniądze na sprzedaży maszyn i podzespołów oraz surowców dla niemieckiej machiny wojennej. Najbardziej znany przykład to łożyska z firmy SKF i ruda żelaza z Kiruny wysyłana do potu w Narwiku na północy okupowanej Norwegii i dalej do Rzeszy.

W dniu ataku Niemiec na Związek Sowiecki, dochodzi do najpoważniejszego ustępstwa Szwedów wobec żądań Hitlera.

Niemcy zażądali przepuszczenia przez „neutralną” Szwecję 163 ciej Dywizji Piechoty Trzeciej Rzeszy z okupowanej Norwegii do Finlandii. Przewóz dokonano szwedzkimi pociągami prowadzonymi przez szwedzkich kolejarzy.

Ustępstwa wobec Niemiec trwają do czasu ich klęski pod Stalingradem. Od tego czasu stosunek Szwedów do Niemiec zaczyna „twardnieć”.

Po 1945 roku, nie zniszczona wojną Szwecja szybko staje się jednym z najbogatszych krajów Europy. Teraz należy się obawiać nowego dyktatora, tego na wschodzie. Szwecja swoim sprawdzonym zwyczajem zaczyna mu ustępować.

W końcowym okresie Drugiej Wojny do Szwecji przedostają się żołnierze, którzy walczyli po stronie Niemiec. Nasiliło się to w jesienią 1944 roku wraz z ofensywą sowiecką w krajach nadbałtyckich i Finlandii. Trwało całą zimą.

Poprzez zamarzniętą Zatokę Botnicką przedostało się do Szwecji piechotą tysiące osób. Wśród nich dezerterzy niemieccy, zdemobilizowani żołnierze fińscy i ochotnicy z krajów bałtyckich walczący przeciw Sowietom po niemieckiej stronie. Wszyscy oni zostali umieszczeni w kilku obozach dla internowanych na terenie Szwecji.

Drugiego czerwca 1945 roku Sowieci złożyli Notę Dyplomatyczną skierowaną do rządu szwedzkiego, w której domagali się wydania wszystkich osób biorących udział w walkach na froncie wschodnim. Mimo, że Szwecja jako kraj neutralny w czasie wojny, nie była związana warunkami kapitulacji Niemiec, to jednak rząd ugiął się przed tym żądaniem i już szesnastego czerwca odpowiedział, że nie zamierza udzielać azylu osobą internowanym.

Trzymano to w tajemnicy do połowy listopada. Na zwołanej wtedy konferencji prasowej Premier Hansson i Minister Spraw Zagranicznych Unden ujawnili decyzję wydania Sowietom internowanych osób.

Jednocześnie „poprosili” dziennikarzy o nieujawnianie sprawy do czasu jej rozwiązania. Dwa dni później tajemnica ujrzała światło dzienne za sprawą dziennikarzy, którzy nie byli zaproszeni na konferencję.

W ciągu następnych tygodni doprowadzono na czekające w portach sowieckie statki w sumie ponad 2500 osób, w tym 2370 żołnierzy niemieckich oraz 167 Bałtów.

O ile Niemcy mieli być potraktowani jako jeńcy wojenni, to wiadomo było, że Bałtów czeka pewna śmierć jako obywateli sowieckich którzy zdradzili kraj i walczyli po stronie wroga. Na mocy Paktu Ribbentrop-Mołotow z sierpnia 1939 roku, Związek Sowiecki anektował państwa Bałtyckie i wszystkich ich obywateli traktował jako obywateli sowieckich.

Wydawanie Bałtów przybrało tragiczne wymiary. Świadomi tego co ich czeka, oraz świadomi, że do pewnego stopnia mają za sobą szwedzką opinie publiczną, przeciwstawiali się wydaleniu ich ze Szwecji. Urządzali strajki głodowe, samo okaleczali się w okrutny sposób, na przykład obcinając sobie palce lub wykuwając oczy.

Sprawiało to opóźnienia w ich wydaleniu. Humanitarny kraj, za jaki się uważała i nadal uważa Szwecja, leczyła ich i dopiero potem wydalała.

Szwedzi jako społeczeństwo, mają duże opory, zarówno w sferze moralnej na poziomie zbiorowym, ale także na poziomie indywidualnym, (zwłaszcza wśród starszego pokolenia) ale przede wszystkim w sferze politycznej, do spojrzenia historycznej, brzydkiej i niewygodnej prawdzie w oczy.

Nie są w tym odosobnieni. My Polacy mamy tak samo z naszymi niewygodnymi prawdami historycznymi. Na przykład Jedwabne.

Jeżeli chodzi o brzydkie i niewygodne prawdy, o których Szwedzi chcą „zapomnieć” i do pewnego stopnia im się to udało, to jest ich dużo i zaczynają się grubo przed Drugą Wojną Światową.

Jeszcze w 1909 roku zawiązało się Szwedzkie Towarzystwo działające na rzecz Higieny Rasy. Należeli do niego wybitni intelektualiści, lekarze i działacze wszystkich partii. Przez całe lata dwudzieste w kręgach intelektualnych kraju trwała pełna troski dyskusja na temat nieuchronnej degeneracji narodu szwedzkiego.

Stwierdzono, że w społeczeństwie znajduje się duży procent „materiału ludzkiego” posiadającego gorsze cechy takie jak różnego rodzaju upośledzenia umysłowe, niską kulturę i brak elementarnego wykształcenia, alkoholizm, skłonności kryminalne oraz żyjących z tego powodu w skrajnej biedzie, ale który cechuje duża rozrodczość.

Obawiano się, że ta grupa społeczeństwa „zatruje” w przyszłości zdrowy trzon narodu, cechujący się wysoką inteligencją, stosunkowo dobrym wykształceniem, dobrym zdrowiem psychicznym, żyjącym we „właściwym” otoczeniu socjalnym i kulturowym oraz ustabilizowany ekonomicznie. Niestety, ta zdrowa część narodu nie rozmnaża się tak bardzo jak ta niewłaściwa.

Należało coś z tym zrobić… W humanitarny sposób, oczywiście.

W połowie maja 1921 roku zaczęto proces legislacyjny powołujący powstanie Państwowego Instytutu Biologicznego do Spraw Rasowych – Statens Institut för Rasbiologi.

Projekt powołania Instytutu przeszedł wkrótce, bez większych dyskusji przez obie Izby Parlamentu. Poparły go wszystkie partie polityczne.

Wkrótce Instytut stał się faktem. Przeprowadzano w nim, między innymi badania nad dziedziczeniem zachowań takich jak alkoholizm, skłonności kryminalne, choroby psychiczne i nie tylko.

Prowadzono też badania nad dziedziczeniem cech fizycznych. Wszystko w celu zapobieżenia dalszemu rozwojowi niepożądanych, szkodliwych dla narodu, cech. Oczywiście, zapobieżenia w sposób humanitarny.

Przeprowadzono badania antropologiczne na ponad stu tysiącach Szwedów. W roku 1926 przedstawiono wyniki tych badań w obszernym raporcie. Posłużył on między innymi do napisania podręcznika dla szkól średnich pod tytułem „Svensk raskunskap” czyli „Szwedzka wiedza na temat ras (ludzkich)”.

Jeden z wniosków jaki naukowcy pracujący w Instytucie wyciągnęli ze swoich badań stwierdzał, że należy unikać mieszania ras. Na przykład posiadanie nawet stosunkowo odległego przodka cygańskiego wpływało w sposób bardzo negatywny na zachowania moralne następnych pokoleń. To mówi samo za siebie.

Instytut działał do roku 1959.

W ostatnim okresie swojego istnienia zajmował się głównie badaniami genetycznymi i w tej formie został wchłonięty go przez Uniwersytet w Uppsali.

Wnioski jakie wyciągano z badań Instytutu to, wykonywanie lobotomii na osobach chorych psychicznie, chorych na padaczkę oraz „leczenie” w ten sposób z homoseksualizmu. Zaniechano i zakazano lobotomii na początku lat pięćdziesiątych.

Innym osiągnięciem Instytutu były szerokie rekomendacje dotyczące przymusowej sterylizacji osób „nie wartościowych”. Dokonywano je na podstawie dosyć dowolnych ocen lekarzy, którzy mogli uznać, że na przykład osoba co do której podjęto decyzję o sterylizacji, może nie być zdolna do wychowywania potomstwa.

Dziewięćdziesiąt procent osób z około trzydziestu tysięcy wysterylizowanych od roku 1934 do połowy lat pięćdziesiątych to kobiety. Często młode dziewczyny, mieszkanki sierocińców i różnych domów opieki.

W przeważających wypadkach nie wiedziały o dokonanych na nich zabiegach. Prawo nie wymagało od nich zgody na zabieg. Dokonywano go najczęściej przy okazji pobytu w szpitalach z powodu chorób.

Prawo o przymusowej sterylizacji zniesiono formalnie w roku 1976.

Na arenie międzynarodowej wyniki prac naukowców z Instytutu przyjął sobie do serca niejaki Adolf Hitler. Z niemiecką dokładnością i precyzją wprowadzał je w życie, łącznie z eutanazją nieuleczalnie chorych, która jednak w Szwecji nigdy nie została wprowadzona.

Państwo Hitlera, jak wiemy z historii, nie było tak humanitarne we wprowadzaniu osiągnięć szwedzkiego Instytutu jak Szwecja.

Jeszcze w połowie lat trzydziestych szwedzkie małżeństwo Gunnar i Alva Myrdal w swojej książce „Kris i befolkningsfrågan”, „Kryzys demograficzny” propagują za rozległymi reformami społecznymi obejmującymi sprawy związane z macierzyństwem i opieką nad dziećmi, oraz stworzenie opieki lekarskiej w szkołach.

Poza tym propagowali za stworzeniem nowoczesnego systemu emerytalnego.

Gunnar i Alva Myrdal wywarli bardzo duży wpływ na to jaki kierunek w polityce społecznej obrała Szwecja po Drugiej Wojnie.

Gunnar, ekonomista, w późniejszych latach profesor, minister handlu w latach 1945 -1947, pracował również w różnych organach Narodów Zjednoczonych. Laureat Nagrody Banku Szwedzkiego ufundowanej ku czci Alfreda Nobla w dziedzinie Ekonomii z roku 1974. (Dostał ją wspólnie z Friedrichem von Hayek).

Jego żona Alva była zaangażowanym politykiem szwedzkich Socjaldemokratów. Zasiadała w parlamencie, pracowała również w dyplomacji. Znana jest ze swojego zaangażowania na rzecz rozbrojenia i z walki o równe prawa kobiet.

W Szwecji wywarła duży wpływ na politykę szkolną. W 1983 roku dostała Nagrodę Pokojową Nobla, wraz z Meksykaninem Alfonso Garcia Roblesem.

Wracając do ich książki „Kryzys demograficzny” to zawarte w niej idee w dużym stopniu wpłynęły na szwedzką politykę społeczną, zwłaszcza dotyczącą mieszkalnictwa.

Po wojnie następuje znaczne przyspieszenie w industrializacji kraju. Jako w zasadzie jedyny europejski nie zniszczony wojną kraj, Szwecja szybko zaczyna produkować wyroby przemysłowe dla krajów podnoszących się ze zniszczeń wojennych.

Wewnętrzne skutki tego przyspieszenia to między innymi gwałtowny przypływ do miast siły roboczej ze wsi, co pociągało za sobą potrzebę zapewnienia tym ludziom mieszkań.

Bardzo szybko wytworzyła się trudna sytuacja mieszkaniowa objawiająca się ciasnotą mieszkaniową i ogólnym obniżeniem standardów życia. Tradycyjne budownictwo nie nadążało za potrzebami.

W krótce okazało się, że przemysł domaga się więcej ludzi. Kraj nie mógł już zapewnić wymaganych ilości ludzi. Sięgnięto po imigrację zarobkową, głownie z Finlandii, Włoch i Jugosławii.

Nie poprawiło to sytuacji mieszkaniowej.

Już pod koniec lat czterdziestych postanowiono coś z tym zrobić. Sięgnięto po idee zawarte w pracach między innymi Gunnara i Alvy Myrdalów.

Postanowiono, że należy wszystkim mieszkańcom Szwecji, nawet tym z najniższych grup społecznych zapewnić nowoczesne, dobrze wyposażone i w miarę obszerne mieszkania na wynajem po przystępnych cenach.

Nie zdecydowano się, tak jak w innych krajach Europy Zachodniej na budowę mieszkań socjalnych. Szwecja postawiła na prawne regulacje tak zwanego komornego. Ograniczyło to wprowadzanie opłat regulowanych rynkiem. Budownictwo, które do tej pory finansowane było przez prywatnych inwestorów z dnia na dzień stawało się nieopłacalne.

W 1948 powołano Bostadsstyrelsen, Urząd Budownictwa Mieszkaniowego. Propagowano budownictwo tanich domków jednorodzinnych. Umożliwiano dostęp do korzystnych kredytów. Dotyczyło to też budownictwa wielorodzinnego.

W roku 1964 na Kongresie Partii Socjaldemokratycznej wytyczono nowy kierunek polityki mieszkaniowej zwany później jako Miljonprogrammet.

Zakładał on wybudowanie miliona mieszkań w okresie dziesięciu lat. Parlament zatwierdził ten program gwarantując coroczną pożyczkę na wybudowanie rocznie stu tysięcy mieszkań.

Realizacja tego programu przypadła w okresie olbrzymiej prosperity w gospodarce szwedzkiej znanej pod nazwą Rekordåren, Rekordowe lata.

Okres tan zakończył się w latach 1973, 1974, wraz z pojawieniem się na świecie tak zwanego kryzysu naftowego.

W każdym razie wybudowano do roku 1975 nieco ponad milion mieszkań. Jedną trzecią tych mieszkań stanowiły szeregowe domki jednorodzinne, w Polsce zwane segmentami. Reszta to budownictwo wielorodzinne budowane na obrzeżach miast w postaci dzielnic satelitarnych z własnym centrum handlowym, szkołami i infrastrukturą socjalną, połączone dobrą komunikacją ze starym centrum miasta.

Szwecja była wtedy jedynym krajem Europy Zachodniej w którym budownictwo wielorodzinne przypominał architekturą budownictwo w krajach Europy Wschodniej, z tą różnicą, że jakością wykonania różniło się o niebo, od tej jaką znamy chociażby z okresu gierkowskiego w Polsce.

Do tych mieszkań przeniosła się ta część społeczeństwa która nie mogła sobie pozwolić na kupno własnego domu, oraz ci którzy ze względów ideologicznych bardzo chcieli utożsamiać się z klasą robotniczą.

Bogatsza część społeczeństwa mieszkała już od dawna w willach lub w „dobrych” starych dzielnicach miast.

Już pod koniec realizacji tego programu, w pierwszych latach siedemdziesiątych zmniejszył się popyt na większe mieszkania w budynkach wielorodzinnych. Wynikało to z szybkiego bogacenia się ludzi w okresie dobrej koniunktury. Rodziny z dziećmi zaczęły opuszczać blokowiska i przeprowadzać się do własnych domów.

Na początku lat osiemdziesiątych ich miejsca zaczęli zajmować napływający do Szwecji cudzoziemcy.

Szwecja była przez wieki narodowo bardzo homogennym krajem. Napływ cudzoziemców był prawie żaden.

Ci nie Szwedzi, którzy żyli wtedy w Szwecji to od dawna osiedleni tutaj Skandynawowie, głównie Finowie.

W latach 1939 -1940 w wyniku agresji Sowietów na Finlandie (Wojna Zimowa) i kontynuowanej później w latach 1941 do czwartego września 1944 roku (podpisanie przez Finlandię i Związek Sowiecki Traktatu o Zawieszeniu Broni), napłynęło do Szwecji około siedemdziesięciu tysięcy ewakuowanych z Finlandii dzieci, głównie z Karelii, wschodnich rejonów Finlandii anektowanych przez Sowietów.

Dzieci były umieszczane w powstałych w tym celu domach dziecka oraz większa ich ilość w szwedzkich rodzinach.

Po wojnie około pięć tysięcy tych dzieci powróciło do swoich rodzin w Finlandii. Reszta została adoptowana przez rodziny u których przebywała, zazwyczaj za zgodą biologicznych rodziców przebywających w Finlandii.

Duża część dzieci połączyła się ze swoimi biologicznymi rodzicami w Szwecji. Była to bez wątpienia duża humanitarna pomoc udzielona napadniętej Finlandii.

Pomoc ta w dużej mierze była wynikiem oddolnych akcji różnego rodzaju organizacji obywatelskich.

Potęga Humanitarna, za jaką się uważała i uważa się nadal oficjalna Szwecja odmówiła udzielenia napadniętej Finlandii pomocy militarnej. Ze względów humanitarnych, oczywiście, aby zapobiec niepotrzebnemu rozlewowi krwi. Szwedzkiej krwi.

Po wojnie Finowie ci byli pierwszą napływową siłą roboczą dla rozwijającego się szybko przemysłu szwedzkiego. Bardzo szybko okazało się ze przemysł woła o więcej siły roboczej.

Zaczął się napływ ludzi ze zniszczonej wojną Europy.

Ci co przybyli do Szwecji dostawali pracę dosłownie następnego dnia po przybyciu, czasami po dwóch, trzech tygodniach. Języka uczyli się „z marszu” na stanowiskach pracy.

Następowała ich szybka asymilacja w społeczeństwie. W dużej mierze spowodowana wspólną europejską kulturą o korzeniach tkwiących głęboko w tradycjach judeo chrześcijańskich.

Rząd był przychylny asymilacji cudzoziemców. Uważał, że ich chęć zachowania języka ojczystego, kultury kraju pochodzenia i tradycji narodowych, jest prywatną sprawą przybyłych. Nie przeszkadzał im w tym, ale też w żaden sposób nie pomagał.

Trwało to tak do mniej więcej połowy lat siedemdziesiątych.

Zmiany zaczęły się od roku 1968.

W świecie zdarzyło się dużo znaczących wydarzeń. Trwała wojna w Wietnamie, zamordowany został Robert Kennedy, bund młodzieży w Paryżu i wielu innych miastach Europy.

W Sztokholmie trwała okupacja Domu Związków Studenckich przez lewicujące organizacje młodzieżowe.

Na Letniej Olimpiadzie w Meksyku, najbardziej upolitycznionej do tej pory, złoty medalista w finale biegu na 200 metrów Tommie Smith i jego kolega, brązowy medalista John Carlos, stojąc na podium podnoszą prawe ramiona z zaciśniętymi, ubranymi w rękawiczki pięśćmi do góry w geście znanym później jako Black Power gest.

W Europie Wschodniej, w Czechosłowacji Aleksander Dubcek zostaje wybrany w styczniu, na nowego przywódcę partii komunistycznej. Zapoczątkowuje liberalne reformy, takie jak uznanie za równoprawną gospodarkę prywatną i zapowiedzi wprowadzenia systemu wielopartyjnego.

Reformy te miały na celu jak to określano w Pradze, „wprowadzenie socjalizmu z ludzką twarzą”. Na zachodzie zaś nazywane było „Praską Wiosną”.

Eksperyment praski zakończył się w nocy na dwudziestego pierwszego sierpnia inwazją wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację.

W Polsce „znaleziono” Piątą Kolumnę odpowiedzialną za wszelkiego rodzaju niepowodzenia jakie spotkały kraj. W różny, mniej lub bardziej wyrafinowany sposób, zmusza się Żydów do emigracji. Wielu z nich osiedli się w Szwecji.

Po 1968 w Szwecji coraz większą rolę w polityce i w mediach, zaczynają odgrywać ludzie, którzy swoje pierwsze zaangażowanie polityczne rozpoczynali właśnie w roku 1968. Najczęściej bardzo lewicowi.

Z czasem obejmują znaczące pozycje w partiach politycznych i w większości mediów. Ich wpływy dają o sobie znać między innymi zniesieniem w roku 1971 Drugiej Izby Parlamentu.

Jeszcze inną znaczącą zmianą było przyspieszenie „wyzwolenie kobiet” z niewoli tradycyjnej rodziny.

Skutecznie wmówiono społeczeństwu, że rola pani domu jest wsteczna, tłamsi możliwości kobiety do robienia kariery zawodowej.

Wprowadzona polityka ekonomiczno-społeczna ukierunkowana była tak aby zarobki mężczyzny w rodzinie nie wystarczały na jej utrzymanie. W ten sposób przymus ekonomiczny wygnał ostatnie oporne kobiety z domów do pracy zawodowej.

Często musiały one zostawiać swoje małe dzieci w przedszkolach i iść pracować do innych przedszkoli opiekować się dziećmi innych kobiet.

Ten sam trend zniechęcający, często obrzydzający model rodziny wielopokoleniowej sprawił, że starsi ludzie, którzy wcześniej jako babcie i dziadkowie opiekowali się w takich rodzinach wnuczkami, stali się nagle niepotrzebni.

Zaczęto tworzyć domy starców. Było to oczywiście humanitarne poczynanie mające na celu otoczenie staruszków fachową opieką. Faktycznie było to nie nazwane ubezwłasnowolnienie ludzi starszych.

Opłaty za pobyt w tych domach były (i są w dalszym ciągu) tak skonstruowane, że pochłaniają nie rzadko całą emeryturę ich mieszkańców.

Jeszcze jedną reformą humanitarną, mającą na celu wyzwolenie opornych kobiet, które nie rozumiały co jest dla nich dobre, było zniesienie w roku 1971 wspólnego opodatkowania małżonków.

Do roku 1966 istniała tylko taka forma opodatkowania. Od 1966 wprowadzono możliwość wyboru. Rodzina sama decydowała która z tych form była dla niej korzystna.

W 1971 znikła możliwość wyboru. Każda osoba w rodzinie składała deklaracje podatkowe indywidualnie.

Pokolenie „68” które miało coraz więcej do powiedzenia, doszło do wniosku, że asymilacja cudzoziemców jest czymś bardzo nie humanitarnym.

Po wielu dyskusjach w przestrzeni publicznej stworzona Komisja Parlamentarna do spraw imigrantów przedstawiła Parlamentowi dokument ze swoimi przemyśleniami.

W roku 1975 Parlament zatwierdził nowe, bardziej humanitarne, oczywiście, wytyczne dotyczące polityki imigracyjnej.

Wytyczono w tej polityce trzy cele: równość, wolność wyboru i współpracę.

Oznaczało to odejście od polityki asymilacyjnej. Każdy cudzoziemiec nie posiadający jeszcze obywatelstwa szwedzkiego został zrównany w prawach z rodowitymi Szwedami.

W obowiązkach też, ale na to nie kładziono specjalnego nacisku.

Wolność wyboru oznaczała, że imigrant miał prawo domagać się na przykład nauki języka ojczystego dla swoich dzieci finansowanego z pieniędzy podatnika. To samo dotyczyło życia kulturalnego, tworzenia klubów i związków łączących osoby pochodzące z tego samego kraju.

Wszystko to humanitarnie zasilane było dotacjami od podatników.

Jeśli chodzi o współpracę, to w kontekście cudzoziemców zaczęto rozumieć to jako integrację. To jest w przeciwieństwie do asymilacji, która zakłada przystosowanie cudzoziemca do kultury i zwyczajów większości w nowym kraju, integracja zakłada wzajemne dopasowywanie się zarówno cudzoziemców do większości, jak i dopasowanie się większości do kultury i zwyczajów cudzoziemców.

Polityka imigracyjna, w ciągu lat, które upłynęły od nakreślenia w roku 1975, została wielokrotnie „poprawiana” tak aby była jeszcze bardziej humanitarna.

Bardzo negatywne rezultaty tej nowej polityki imigracyjnej najbardziej widoczne są dzisiaj.

W szerokim świecie rozniosły się wieści, że w Szwecji przybywający cudzoziemcy otrzymują najlepsze warunki bytowania już od pierwszego dnia pobytu. I była to prawda.

Z początku prawo do stałego pobytu mieli uchodźcy i ich rodziny. Zgodnie z Konwencją Genewską z roku 1951, o statusie uchodźców, uchodźcą jest osoba która „na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa, albo która nie ma żadnego obywatelstwa i znajdując się na skutek podobnych zdarzeń, poza państwem swojego dawnego stałego zamieszkania nie może lub nie chce z powodu tych obaw powrócić do tego państwa.”

W Szwecji pod koniec lat siedemdziesiątych i przez niemal całe lata osiemdziesiąte było bardzo dużo pustych mieszkań oraz w dalszym ciągu zapotrzebowanie na siłę roboczą, chociaż bardzo zmniejszone po kryzysie naftowym.

W wielu szwedzkich miastach zaczęto wyburzać całe ulice pustych domów wybudowanych w latach 1964 – 1975. Puste budynki generowały duże koszty ich utrzymania. Wyburzając je pozbywano się tych kosztów.

Sytuacja zaczęła się szybko zmieniać na początku lat dziewięćdziesiątych. Rozpad Jugosławii i następująca długa wojna, sprawił napływ do Szwecji dużej fali uchodźców. Jeszcze były dla nich mieszkania i praca.

Wspólna w dużej części kultura europejska ułatwiła ich wtopienie się w społeczność nowego kraju.

Prawdziwy kryzys nastąpił wraz z późniejszym napływem uchodźców i nie tylko uchodźców z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki.

Nastąpiło potężne, trwające do teraz, rozwarstwienie społeczeństwa szwedzkiego.

Z jednej strony rodowici Szwedzi i większość tych cudzoziemców, którzy przybyli do kraju zanim XX wiek się zakończył i którzy świadomie zdecydowali się na asymilację, żyją ucząc się języka (podstawa sukcesu asymilacji), pobierając nauki w szkołach i pracując, osiągając w ten sposób stabilizację finansową na dosyć wysokim poziomie.

Bezrobocie w tej grupie społeczeństwa jest na stabilnym poziomie czterech, pięciu procent. (na pewno zwiększy się znacznie po epidemii corona wirusa).

Druga grupa, to przede wszystkim ci którzy przybyli z takich krajów jak Afganistan, Irak, Syria, Somalia, Erytreja czy Maroko. Jest wśród nich bardzo dużo analfabetów.

Mimo najlepszych chęci nie ma i nie będzie dla nich tak zwanych „prostych prac”. Szacuje się, że ponad połowa z nich nigdy w życiu nie będzie pracować zawodowo. Zwłaszcza ich kobiety, które w krajach pochodzenia prawie nigdy nie pracowały zawodowo.

Bezrobocie wśród pochodzących z Afryki sięga trzydziestu pięciu procent.

Teraz w okresie epidemii i wstrzymaniem wjazdu do Szwecji sezonowych robotników rolnych, które szwedzkie rolnictwo co roku potrzebuje tysiące, okazało się, że nikt z tych bezrobotnych cudzoziemców nie kwapi się podjąć oferowanej pracy.

Otrzymywane przez nich zasiłki są o niewiele mniejsze od oferowanych płac. (Ale wystarczająco duże, aby opłacało się przyjeżdżać robotnikom sezonowym, na przykład z Bangladeszu).

Dodać należy, że aby ukrywać niewygodną prawdę, do bezrobotnych nie zalicza się tych którzy są w szkołach, na różnych kursach organizowanych przez Urząd Pośrednictwa Pracy, czy otrzymują kilku godzinne tygodniowo zatrudnienie w sektorze publicznym dotowane przez państwo.

O ile jeszcze u schyłku lat dziewięćdziesiątych przeciętny okres pozostawania cudzoziemca bez pracy dochodził do dwóch lat, to teraz oficjalnie podaje się, że szacunkowo ocenia się, iż połowa nowo przybyłych zacznie pracować zawodowo za osiem do dziesięciu lat.

To kolosalne rozwarstwienie społeczeństwa jest bardzo widoczne w dużych miastach, w których są całe dzielnice zamieszkałe niemal w całości przez cudzoziemców przybyłych po krytycznym dla Szwecji roku 2015 tym.

Pod koniec tego roku przybywało do Szwecji, w sposób pozbawiony jakiejkolwiek kontroli, po trzydzieści tysięcy osób tygodniowo.

Głownie młodzi mężczyźni z Afganistanu, Erytrei i Maroka. Do tego uchodźcy z ogarniętej wojną Syrii.

Humanitarne zmiany w szwedzkich przepisach imigracyjnych nie wymagały już, aby wjeżdżający i domagający się azylu politycznego posiadali jakiekolwiek dokumenty potwierdzające ich tożsamość i wiek.

Młodzi mężczyźni, nierzadko, trzydziestokilku letni, podawali się za piętnastoletnich chłopców. Jako samotnie przybyłe dzieci otrzymywali lepsze warunki życia.

Olbrzymia część przybyłych była analfabetami. Dochodziło do tego, że w bardzo spektakularny sposób na przykład poprzez totalne niszczenie miejsc tymczasowego zakwaterowania, wyrażali swoje niezadowolenie spowodowane rozczarowaniem, że nie otrzymali mercedesów i luksusowych mieszkań w centrum Sztokholmu o których mówili im przemytnicy, którzy za grube pieniądze szmuglowali ich do Szwecji.

Brak mieszkań który się wtedy nagle pojawił i humanitarne prawo zezwalające nowo przybyłym zamieszkać tam, gdzie chcą, sprawiło, że zaczęli oni wprowadzać się do swoich rodaków, którzy przybyli wcześniej, płacąc „na czarno” za wynajęcie, nie rzadko, tylko miejsca do spania na podłodze.

Płacili nie swoimi pieniędzmi, tylko pieniędzmi podatnika szwedzkiego, które w sposób humanitarny otrzymywali od władz.

Teraz mieszkańcy tak zagęszczonych mieszkań masowo padają ofiarami corona wirusa.

Napływ cudzoziemców do tych dzielnic spowodował wynoszenie się z nich dotychczasowych mieszkańców, czytaj: dotychczasowych płatników podatków.

W ten sposób dochody z podatków w tych komunach spadły drastycznie i jednocześnie drastycznie wzrosły wydatki związane z utrzymaniem cudzoziemców. Na to nałożyły się wydatki z zapewnieniem opieki medycznej i zapewnienie szkól dla tych dzieci, nie rzadko barczystych i brodatych.

W sieci można znaleźć zdjęcia przedstawiające autentyczne klasy, gdzie w ławkach siedzą brodaci chłopcy wśród nielicznych szwedzkich dzieci.

Szybko zorientowano się, z absurdalności tej sytuacji i zakazano wykonywania bardzo popularnych do tego czasu corocznych fotografii grupowych, klas szkolnych, tłumacząc to koniecznością ochrony danych osobowych (RODO).

Poziom nauczania w tych szkołach drastycznie się obniżył umieszczając je na ostatnich miejscach w rankingach wyników nauczania w Europie.

Narodzone już w Szwecji dzieci tych ludzi nigdy nie widziały i niestety, najprawdopodobniej, nie zobaczą, swoich rodziców wychodzących do pracy.

Życie w tych dzielnicach sprawia, że praktycznie nie mają kontaktu z językiem szwedzkim. Jedynie w szkołach na lekcjach mają możliwość usłyszeć szwedzki. Na przerwach rozmawiają najczęściej w języku rodziców.

To stwarza zachowania kryminogenne. Pojawiła się wysoka przestępczość jak gwałty, napady rabunkowe i włamania.

Są dzielnice do których tak zwane „błękitne służby”, te jeżdżące z migającymi błękitnymi światłami na dachach aut, nie mogą wjechać.

Wezwana karetka pogotowia lub straż pożarna czeka na asystę policji zanim wjedzie w te dzielnice.

Policja wezwana na interwencje musi przyjechać w co najmniej dwa radiowozy. Załoga jednego z nich pilnuje samochodu kolegów udających się na interwencję.

Co raz rzadziej takie pilnowanie się udaje. Samochody policyjne są niszczone na oczach pilnujących.

Policja jest całkowicie sparaliżowana. Wynika to z otrzymywanych poleceń, aby nie zadrażniać sytuacji. Samo pokazanie się samochodu policyjnego na ulicy w tych dzielnicach uważane jest za prowokację.

Politycy z lewej strony sceny politycznej zgodnie zgadzają się na takie zachowania.

Brak policji w tych dzielnicach skutkuje pojawieniem się tak zwanych „policjantów obrony moralności”. Są to nieformalne grupy muzułmanów które zmuszają muzułmańskie dziewczyny i kobiety do noszenia tradycyjnych nakryć głów. Te które protestują, nie rzadko wypadają później z okien i balkonów wysokich budynków.

Inną plagą szwedzkich miast są żebracy.

Od czasu przyjęcia do Unii Europejskiej Bułgarii i Rumunii. Obywatele tych krajów, tak jak wszystkich innych unijnych państw mają prawo przebywać w Szwecji w celach turystycznych do trzech miesięcy.

Przybyli tu przede wszystkim Romowie z tych krajów. Zajmują się żebractwem, prostytucją i kradzieżami.

Są to zajęcia najczęściej zorganizowane dla nich przez wcześniej osiadłych w Szwecji rodaków.

Mieszkają w szałasach zrobionych z odpadów budowlanych i innych śmieci w parkach miast lub na skwerach. Załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w piaskownicach na placach zabaw lub po prostu na ścieżkach w parkach.

Żebrząc blokują wejścia do wszystkich sklepów. Żaden sklepikarz nie odważy się ich usunąć, ponieważ natychmiast znajdą się lewicowi głośni obrońcy biedaków, a ci którzy są przeciwni żebrakom piętnowani są z imienia w prasie papierowej i telewizji jako rasiści i faszyści.

Nawołuje się do bojkotu sklepów, spod których próbowano usunąć żebraków. Piętnuje się kupujących którzy do bojkotu nie chcą się przyłączyć.

Żebracy pozostają w Szwecji miesiącami i latami. Nieliczne, podejmowane w Komunach kierowanych przez opozycję, próby pozbycia się ich i nawoływanie do prawnego zakazu żebractwa, zwalczane są przez poprawną politycznie prasę, działaczy, lewicowych celebrytów i polityków jako nie humanitarne.

Sam Premier obecnego rządu Stefan Löven, wielki humanista, przeciwstawia się temu stwierdzając, że „biedy nie można zakazać”.

Mimo tych wszystkich negatywnych zjawisk wynikających z fałszywie rozumianego humanizmu i nie udanych w imię tego humanizmu reform, Szwecja jest w dalszym ciągu wspaniałym krajem, w którym ludzie którzy chcą uczyć się, pracować i dokładać do rozwoju kraju mają fantastyczne ku temu warunki.

Szwecja jest krajem o wspaniałej przyrodzie. Krajem czystym, w którym nie znajdzie się nigdzie na trawnikach buteleczek po „małpkach”.

Krajem ludzi uśmiechniętych i życzliwych sobie.

Wszystkie te pozytywne strony życia w Szwecji występują przede wszystkim w małych miejscowościach.

Postępujący od połowy lat siedemdziesiątych spadek jakości życia nie wszystkich dotknął w jednakowym stopniu.

Ci z którzy wzięli sobie do serca myśl przewodnią szwedzkich ludzi pracy „gör din plikt kräv din rätt”, „Wypełniaj (rób) swoje obowiązki, wymagaj swoich praw” mogli, w razie różnych wypadków losowych, liczyć na opiekę ze strony państwa opiekuńczego.

Niestety ostatnie dziesięciolecia sprawiły, że prawa tych którzy budowali i budują nadal dobrobyt kraju są rozwodnione.

Coraz bardziej wśród szeroko pojętych, wpływowych środowisk lewicowych jest przekonanie, że w pierwszym rzędzie należy udzielić pomocy tym którzy przybyli do Szwecji i z różnych powodów są na dole drabiny społecznej.

Od tych którzy budowali Szwecję wymaga się zrozumienia i cierpliwego ustawiania się jako ostatni w kolejce po potrzebną pomoc.

Ciężka sytuacja mieszkaniowa sprawiła, że tych przybywających, samotnych „piętnastoletnich” chłopców trzeba było gdzieś umieścić. Zaczęto pod różnymi pozorami opróżniać domy opieki dla starców, aby móc tam ich umieścić.

Dzisiejsza sytuacja z corona wirusem sprawiła, że w Szwecji jest bardzo duża umieralność z tego powodu właśnie w domach starców i w dzielnicach zamieszkałych przez cudzoziemców.

Tam, wśród cudzoziemców, głównie z powodu ogromnego zagęszczenia mieszkań. Różne szacunki podają, że jest to około trzech czwartych wszystkich zgonów.

Jak wiadomo Szwedzcy epidemiolodzy wybrali inną drogę wychodzenia z kryzysu epidemiologicznego niż rządy innych krajów.

Piszę epidemiolodzy a nie rząd, ponieważ wygląda na to, że rząd jest w tej sprawie całkowicie pasywny, żeby nie powiedzieć bezradny. Czy jest to słuszna droga? Przyszłość pokaże.

Mimo dosyć czarnej sytuacji, Szwedzi nie tracą nadziei na zmiany na lepsze.

Są wyraźne oznaki, że wahadło zmian społecznych zaczyna ruszać się w drugą stronę. Internet i media społecznościowe, pełne są wypowiedzi niezależnych dziennikarzy i publicystów, którzy nie są „poprawni politycznie” i nie boją się ujawniać prawdy o sytuacji w kraju.

Coraz więcej ludzi dowiaduje się całej prawdy o skutkach ambicji polityków, dążących do tego aby Szwecja była największą Potęgą Humanitarną na świecie.

Szwedzi tradycyjnie boją się radykalnych zmian. Dlatego na zmiany na lepsze przyjdzie nam poczekać.

Wszystkie zmiany wprowadzają ostrożnie, nie zawsze w udany sposób o czym wyżej. Ich stosunek do zmian najlepiej ilustruje stara anegdota z okresu przestawienia ruchu drogowego z lewostronnego na prawo stronny.

W 1955 tym Szwedzi w Powszechnym Referendum, nie wiążącym dla władz, opowiedzieli się przeciw zmianie ruchu z lewo stronnego na prawo stronny. Mimo tego zmianę ruchu wprowadzono w roku 1967 mym.

Zanim do tego doszło toczyły się dyskusje za i przeciw. Nie brakowało głosów obawiających się chaosu na drogach.

Dlatego co ostrożniejsi proponowali, aby na razie, na próbę zarządzić, że ruch prawo stronny dotyczyłby tylko pojazdów uprzywilejowanych takich jak karetki pogotowia czy straż pożarną. Jak się to sprawdzi, to będzie wiadomo, że to działa.

Takie samo myślenie można zauważyć przy wprowadzaniu działań mających na celu zapobieżeniu dalszemu rozprzestrzenianiu się dzisiejszej epidemii.

KONIEC

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *